Od 3 lutego Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przebywał z oficjalną wizytą we Francji, która jako lider zwycięskiej koalicji wojennej stała się supermocarstwem kontynentu. W Paryżu polskiego gościa podejmowali najważniejsi politycy i wojskowi Francji. Z pogromcą bolszewików rozmowy prowadzili m.in. prezydent Alexandre  Millerand i premier Aristid Briand.  Na zakończenie wizyty 6 lutego Józef Piłsudski przybył do Verdun i udekorował miasto Krzyżem Virtuti Militari.  Te honory nie były jednak głównym celem wizyty. W czasie rozmów w Paryżu podjęto kluczową dla Polski decyzję o zawarciu układu politycznego i wojskowego. Szczegóły sojuszu precyzowali przez następne dwa tygodnie ministrowie: spraw zagranicznych Eustachy Sapieha i spraw wojskowych Kazimierz Sosnkowski.  Wspierali ich polscy dyplomaci w Paryżu, w tym attaché wojskowy Ludwik Hieronim Morstin.  Umowa została podpisana w Paryżu 19 lutego. Ze strony polskiej sygnował ją minister Sapieha, ze strony francuskiej premier Briand. Deklarowanym celem sojuszu była „obrona terytoriów i ochrona słusznych interesów”.  Na mocy konwencji wojskowej oba rządy, na wypadek agresji niemieckiej, zobowiązywały się do udzielenia sobie pomocy. W wypadku napaści bolszewickiej na Polskę, Francja zobowiązywała się do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa od strony Niemiec i pomocy w obronie przeciw armii bolszewickiej. W obu przypadkach Paryż zobowiązywał się dostarczyć Warszawie materiały wojskowe, wysłać personel techniczny i zabezpieczyć linie komunikacyjne. Polska zobowiązywała się do wprowadzenia 2-letniej służby wojskowej, utrzymywania 30 dywizji piechoty i 9 brygad kawalerii oraz do rozbudowy, przy pomocy francuskiej, własnego przemysłu zbrojeniowego. Szczegóły porozumienia doprecyzowywała tajna konwencja wojskowa zawarta dwa dni później. Francja zobowiązała się w niej do udzielenia Polsce kredytu wojskowego w wysokości 400 mln franków.  Postanowienie to stanowiło integralną część konwencji wojskowej i podobnie jak ona uwarunkowane było podpisaniem umowy handlowej.

Porozumienie uważano powszechnie za duży sukces Polski i za ogromny osobisty sukces generała Sosnkowskiego, debiutującego na arenie dyplomatycznej.  Podpisanie umów z Francją wzmocniło pozycję Polski w trakcie rokowań w Rydze, na Górnym Śląsku, w sprawie wileńskiej, w Galicji Wschodniej, a także w sprawie sojuszu polsko-rumuńskiego. Sukces był tym większy, że wcześniej nie wszyscy w Paryżu opowiadali się za przymierzem z Polską. Francuski MSZ i koła wojskowe z marszałkiem Foche’em na czele uważały, iż jest za wcześnie na wiązanie się z państwem o nieustalonych jeszcze granicach i z budowanymi dopiero siłami zbrojnymi.

Sojusz z Francją miał dla odradzającego się państwa polskiego kapitalne znaczenie, gdyż stanowił – tak się przynajmniej wydawało - solidny fundament pokoju w nowej Europie, powstałej z rozpadu imperiów zaborczych. Po polskim zwycięstwie w wojnie z bolszewikami z ich strony nie groziło nam chwilowo niebezpieczeństwo i granicę od wschodu mogliśmy kształtować według własnych aspiracji. Sojusz z Francją zapewniał stabilizację kraju od strony zachodniej, bo główny zwycięzca wojny miał wtedy decydujący wpływ na układ sił na naszym kontynencie. Wydawało się więc, że pokonane i tymczasowo rozbrojone Niemcy, na długo przestały stanowić dla nas śmiertelne zagrożenie. Nikt nie przewidywał wówczas, że już w ciągu kilkunastu lat Polska i Europa może stać się łupem złowrogich tyranów nowych czasów – Hitlera i Stalina.

(Na zdjęciu: Wizyta Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego we Francji w lutym 1921 roku.  Marszałek przechodzi przed frontem Gwardii Republikańskiej w Paryżu. Fot. ze zbiorów NAC).